Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl






Rozwój języka polskiego pod względem feminatywów

Feminatywy są takimi wyrazami w języku polskim (jak również w innych językach posiadających kategorię rodzaju gramatycznego), które są bezpośrednio nazwami żeńskimi. Z tego względu w skład tej klasy wyrazów1 wchodzą rzeczowniki jako części mowy samodzielne składniowo, odmienne i nazywające rzeczy, obiekty, miejsca, osoby, rośliny, zwierzęta, zjawiska, pojęcia abstrakcyjne. Do feminatywów nie zaliczamy przymiotników i czasowników, gdyż dla tych części mowy rodzaj jest kategorią fleksyjną2. Feminatywy to klasa wyrazów o trwale ustalonym żeńskim rodzaju gramatycznym.

Na czym polega wyjątkowość form feminatywnych i dlaczego zaleca się ich stosowanie w pisaniu równościowym, czyli uwzględniającym jednakowy (niedeterminowany społecznymi stereotypami i uprzedzeniami) status płci w języku i kulturze? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, warto odwołać się do ustaleń polskiego słowotwórstwa, jak również wciąż jeszcze niepopularnej w Polsce gałęzi językoznawstwa – lingwistyki płci. Tutaj stwierdzenia są jednoznaczne. M. Karwatowska i J. Szpyra-Kozłowska podkreślają, że nie tylko w języku polskim, lecz we wszystkich zbadanych dotąd językach świata daje się rozpoznać nierówny obraz obu płci, zdecydowanie gorszy, niekorzystny wizerunek kobiet w porównaniu do wizerunku mężczyzn, zakodowany na różnych płaszczyznach języka - w jego frazeologii, gramatyce, leksyce, słowotwórstwie [Karwatowska, Szpyra 2005: 14]. Zjawiska te określane są wspólnym mianem asymetrii językowych lub androcentryzmu. W językach, w których mamy do czynienia z gramatyczną kategorią rodzaju, dyskryminację kobiet w języku i poprzez język możemy określić jako asymetria rodzajowo-płciowa.

Asymetrie te wyraźne są już na poziomie systemu językowego i odmiany wyrazów – zwraca uwagę liczebna przewaga męskich wzorców odmiany nad żeńskimi3. Interesuje nas jednak przede wszystkim słowotwórstwo rzeczowników. Powszechnym zjawiskiem jest bowiem tworzenie rzeczowników żeńskich od męskich, do rzadkości zaś należą przypadki odwrotne. Stąd często uznaje się formy męskie za podstawowe i nienacechowane, a żeńskie za wtórne i nacechowane. Owa wtórność form żeńskich widoczna jest już w klasyfikacji wyodrębnionych w badaniach językoznawczych kategorii słowotwórczych4. W różnych ujęciach „nazwy żeńskie”, „nazwy istot odmiennej płci” występują zawsze jako osobna kategoria, wyodrębniana ze względu na swą specyfikę. Pojawia się ona obok takich kategorii, jak nazwy zawodów, nazwy mieszkańców, nazwy wykonawców czynności itd.

W systemie języka i w sytuacjach żywego mówienia urabianie nazw żeńskich od męskich napotyka jednak liczne trudności – zwykle natury gramatycznej, poprawnościowej i wymawianiowej (adiunkt – adiunktka, architekt – architektka). Niebagatelny wpływ na pomnażanie owych trudności mają również czynniki pozajęzykowe – tradycja, społeczne przekonania i stereotypy. Szpyra i Karwatowska stwierdzają, że współcześnie da się zaobserwować wiele luk leksykalnych, dotyczących najczęściej zawodów tradycyjnie wykonywanych przez mężczyzn – brak rzeczowników rodzaju żeńskiego pomimo tego, że obecnie coraz więcej kobiet takie zawody wykonuje [2005: 18]. Luki występują również w obszarze nazw zawodów i funkcji prestiżowych, np. prezydentów, ambasadorów, konsulów. Dlaczego tak się dzieje? Genezy powstawania luk należy się doszukiwać zarówno w już zasygnalizowanym wpływie patriarchalnej tradycji społecznej, zgodnie z którą zaszczytu prestiżowego stanowiska i funkcji dostąpić mogą jedynie mężczyźni, jak i w samym systemie językowym. Najbardziej powszechnym i zarazem produktywnym sposobem tworzenia form żeńskich w języku polskim jest bowiem dodawanie do formy męskiej przyrostka –ka. W potocznej świadomości językowej Polaków i Polek formy tak stworzone wydają się niepoważnymi zdrobnieniami. W rzeczywistości przyrostek ten pełni dwie funkcje – używany jest i do konstrukcji zdrobnień, i do formowania nazw żeńskich. Często utworzona forma żeńska pokrywa się strukturalnie z wyrazem o zupełnie innym znaczeniu, np. murarz – murarka, ślusarz – ślusarka, pilot – pilotka. Dlatego feminatywy ciągle wydają się wyrazami niepotrzebnymi, niejednoznacznymi, wręcz uwłaczającymi kobietom.

Nazwy zawodów wykonywanych tradycyjnie przez mężczyzn dziś pełnią więc funkcję nazw generycznych5 określających zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Tworzenie żeńskich odpowiedników nazw zawodów w rzeczywistości społecznej, która od ponad wieku dąży do zrównania płci i zaprzestania determinowania ról płciowych przez różnice biologiczne, wydaje się konieczne – zwłaszcza w świecie, w którym – jak zauważa Jadacka – wzrost poziomu wykształcenia kobiet, ich aktywizacja zawodowa i dążenie do uzyskania odpowiedniego dla wiedzy i umiejętności prestiżu społecznego przyniosły – jako jeden z rezultatów – obejmowanie przez nie coraz to nowych funkcji, stanowisk, uzyskiwanie tytułów naukowych, dotychczas zastrzeżonych dla mężczyzn [Jadacka 2005: 127]. Formy generyczne niezależnie od swoich rzeczywistych językowych motywacji w potocznym odbiorze wywołują poczucie, że płeć męska jest ważniejsza, uniwersalna i że to właśnie do niej odnosi się większość tekstów użytkowych.

Co ciekawe, pod względem frekwencji występowania feminatywów w codziennej mowie potocznej i powstających dziś tekstach, współczesna polszczyzna pozostaje w tyle za polszczyzną lat PRL-u. Wówczas (na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w.) sformułowana została norma, zgodnie z którą niesłuszne i niezasługujące na akceptację normatywną było zastępowanie od dawna funkcjonujących w języku nazw żeńskich ich odpowiednikami męskimi, tj. używanie formy pani kierownik zamiast kierowniczka. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych powszechnie używane były takie formy, jak: dyrektorka, kierowniczka, prezeska, profesorka [Jadacka: 129]. Co prawda często należały wyłącznie do polszczyzny potocznej, współcześnie jednak przyzwolenie na zastępowanie utrwalonych w systemie form żeńskich (np. nauczycielka – nauczyciel) nazwami męskimi jest dużo większe. Mówi się nawet, że „polszczyzna przełomu XX i XXI wieku stawia przed językoznawcami problemy nieporównanie (po)ważniejsze niż zwalczanie form pani kierownik, pani poseł, pani prezes, pani Balcerowicz, pani Legutko”. Tak indyferentna postawa niewątpliwie wpływa na upowszechnianie się konstrukcji generycznych, a co za tym idzie – dalszą opresję językową kobiet, których nierówny status jest podtrzymywany.

Niektóre środowiska, zwłaszcza feministyczne i genderowe, czyli – najogólniej rzecz ujmując – nastawione równościowo, dążą do zmiany istniejącego stanu rzeczy, choć niewątpliwie ze skostniałą strukturą języka i jego gramatyką trudno walczyć. Ta bowiem ukształtowała się na przestrzeni wieków, kiedy to kobiety traktowane były jako gorsze, a język odzwierciedlił patriarchalną strukturę społeczną, jej obsesje i stereotypy. Popularyzowana jest wiedza z zakresu lingwistyki płci, ponadto zainteresowanie problemem językowej asymetrii i działania zmierzające do jego rozwiązania z korzyścią dla obu płci są charakterystyczne nie tylko dla Polski. Zagadnieniem zajęła się także Unia Europejska tworząc koncepcję gender mainstreaming6, która ma włączać politykę płci do działań m.in. z zakresu polityki, ekonomii i języka.

Od 2010 r. w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego trwają prace nad słownikiem feminatywów współczesnej polszczyzny. Korpus stanowią zebrane w XXI wieku wszelkie teksty, w których zarejestrowano obecność feminatywów (zarówno prasowe, jak i literackie – autorkom chodzi o pokazanie nie tyle zakresu występowania zjawiska, ile samych możliwości tworzenia nazw żeńskich wbrew językowym i społecznym stereotypom). Choć projekt nie został jeszcze zakończony, w zebranym już korpusie dają się zauważyć pewne prawidłowości. Można stworzyć zarys klasyfikacji semantycznej feminatywów stosowanych przez aprobujących je autorów i autorki, częściowo odpowiadającej klasyfikacji kategorii słowotwórczych.

Najczęściej pojawiają się formy feminatywne, które są nazwami zawodów. Stanowią one ponad połowę wszystkich zebranych konstrukcji. Taki kierunek ewolucji feminatywów w języku polskim w sposób oczywisty determinowany jest przez potrzeby społeczne i kulturowe; ma swą genezę w coraz powszechniejszym przejmowaniu przez kobiety ról zawodowych dawniej zastrzeżonych wyłącznie dla mężczyzn bądź uznawanych za prestiżowe. Kategoria nazw zawodów jest dość szeroka – przynależą do niej:

- określenia pełnionych przez kobiety funkcji i zajmowanych przez nie stanowisk, np. tradycyjne sprzątaczka, stylistka, fryzjerka, nauczycielka, telefonistka, rzeźbiarka, katechetka, asystentka, autorka; jak i formy nowe w polszczyźnie, często niezyskujące aprobaty normatywnej ze strony tradycyjnego i zachowawczego językoznawstwa, jednak niewątpliwie pobudzające do refleksji i potrzebne z punktu widzenia działań zmierzających do wyrównania statusów: tipserka, awiatorka, designerka, choreografka, copywriterka, house menedżerka, pilotka, polityczka, superwizjerka;

- określenia wykształcenia kobiet, które determinuje charakter wykonywanego przez nie zawodu, np. antropolożka, filolożka, neonatolożka, psycholożka, filozofka, naukowczyni, kulturoznawczyni, językoznawczyni, krytyczka;

- określenia kobiet zajmujących się mniej lub bardziej zawodowo sportem, muzyką itp., np. sportsmenka, wiolonczelistka, harmonistka, wokalistka, zawodniczka.

Często konstruowane, a zatem pożądane w społeczeństwie są także formy będące nazwami funkcji społecznych, ról społecznych i statusów, jakie posiadają i przyjmują współczesne kobiety. To kategoria szersza niż nazwy zawodów, a jej liczna reprezentacja wskazuje na to, że kobiety mają szansę stawać się coraz bardziej niezależne i silne, jednak często uniemożliwia im to skostniały system językowy. Nazwy, które w tej kategorii się pojawiają, najczęściej pomijane zupełnie są w tekstach użytkowych, np. w urzędowych drukach, umowach, pozwach, wnioskach. Przynależą tu takie wyrazy, jak: nowicjuszka, klientka, milionerka, debiutantka, emerytka, emigrantka, pacjentka, pensjonariuszka, przywódczyni, singielka, słuchaczka, sponsorka, więźniarka, partnerka, rozmówczyni, kompanka, nędzarka, przodkini, reprezentantka, rezydentka.

Kolejna kategoria jest typowo słowotwórcza – to nazwy zwolenniczek i wyznawczyń konkretnych idei, poglądów itp. Przynależą tu tradycyjne i systemowe formy, jak katoliczka, entuzjastka, skandalistka, emancypantka, feministka, działaczka; jak i mniej tradycyjne typu flapperka, ideolożka, partyzantka, radykałka.

Dwie ostatnie kategorie to nazwy „amatorek” pewnych czynności, zachowań czy przedmiotów oraz nazwy charakteryzujące, tworzone na podstawie charakterystycznych dla danej osoby cech wyglądu czy osobowościowych. Do pierwszej zaliczają się wyrazy maniaczka, blogerka, czytelniczka, himalaistka, szafiarka/szafiara, automobilistka; do drugiej z kolei łobuziara, hipokrytka, naśladowczyni/naśladowniczka, ekscentryczka, elegantka, okularnica, mścicielka.

Taki rozkład dających się wyodrębnić kategorii wskazuje na to, o czym już wcześniej mówiliśmy – na próbę wypełnienia powstałych w języku luk nazewniczych, będących konsekwencją mniej lub bardziej uzasadnionej bojaźni wobec form feminatywnych. Trzeba bowiem zaznaczyć, że propagowaniu tych form nie sprzyja brak jednoznacznego stanowiska w tej kwestii w środowiskach feministycznych – tam także widoczne są przejawy nieufności wobec tych językowych (i tożsamościowych!) zabiegów. Uwidacznia się to na stronach internetowych organizacji feministycznych (np. eFKi, Feminoteki, Ośki), na których feministki mówią o sobie. Niektóre deklarują, że są np. „socjolożkami”, niektóre zaś wolą nazywać siebie absolwentkami tych kierunków/wydziałów, magistrami danej dziedziny. Jest to rodzaj strategii unikowej wynikającej z niepewności, czy warto zdecydowanie postawić na formy, które mogą oddawać w sposób pełny żeńskość, będąc nie do końca zgodne z systemem.

Mimo wszystko jednak nierozpowszechnione w uzusie nowe nazwy żeńskie są stosowane raczej świadomie i odważnie w środowiskach feministycznych. Stopniowo także w innych kręgach używanie feminatywów staje się przejawem poprawności politycznej, szczególnie na takich obszarach, gdzie wbrew pozorom kobiety mogą odegrać istotną rolę (np. w polityce). Działania te na pewno nie mogą przynieść pozytywnego (czyli wyrównującego statusy kobiet i mężczyzn w języku) rezultatu od razu. Podczas jednej dekady, a nawet jednego pokolenia nie sposób zneutralizować wszystkiego, co dokonało się w języku od zarania dziejów, a co świadczy o naszej kulturze i tradycji. Zmiany mogą zachodzić stopniowo, ewolucyjnie, pod warunkiem, że używaniu języka towarzyszyć będzie refleksja nad tożsamością i sposobami jej wyrażania w tekstach, przejawami dyskryminacji, przemocy i opresji. Formy żeńskie, obecnie postrzegane jako śmieszne, niepoważne, kontrowersyjne, wręcz niepoprawne, mogą zmienić swe negatywne konotacje w wyniku częstego używania, „osłuchania się” z nimi użytkowników i użytkowniczek języka. Potrzeba społeczna może zrodzić ewolucję systemu językowego w kierunku likwidacji niewidzialności kobiet, jeśli sama nie będzie blokowana.

Przydatne mogą okazać się media masowe - wszczynając samą dyskusję na temat potrzeb językowych zmian. A. Balczyńska-Kosman stwierdza, że rola mediów polega na dostarczaniu nam bodźców, stawianiu pytań, prezentowaniu możliwości wyboru. Media nie narzucają, jak mamy myśleć, ale decydują, o czym myśleć, wpływają na kierunki myślenia [2010: 272]. Używanie w mediach form feminatywnych niewątpliwie sprzyja ich popularyzacji i refleksji nad językiem, współcześnie jednak ograniczone jest zasięgiem do niewielkiego segmentu medialnego rynku, jaki stanowią pisma Agory (zwłaszcza „Gazeta Wyborcza” i „Wysokie Obcasy”), prasa stricte feministyczna (np. kwartalnik „Zadra”) i feministyczne portale internetowe. Status tych ostatnich jako organizacji medialnych jest jednak dyskusyjny, ponadto nigdzie zjawisko feminizacji języka nie zachodzi konsekwentnie, zapewne z racji obawy autorek i autorów tekstów przed reakcjami czytających i przed wymogami samego języka (dążenia do precyzji i ekonomii środków językowych, zrozumiałości). To dowodzi z jeszcze większą mocą, że rewolucja jest niemożliwa. Starania jednak podejmować warto, nie tylko ze względu na pragnienie (konieczność!) równouprawnienia kobiet i mężczyzn, lecz także z racji troski o sam język, przez purystów i purystki traktowany jako wartość immanentna. Takie podejście oczywiście jest niezwykle cenne, pod warunkiem jednak, że nie implikuje hamowania wszelkiego rozwoju systemu poprzez eliminację tego wszystkiego, co wydaje się niepotrzebne i niesystemowe. W interesie użytkowników i użytkowniczek polszczyzny leży mniej lub bardziej odległa – a być może możliwa – negacja stwierdzenia J. Baudouina de Courtenay o „usamczeniu” języka polskiego i „maskulinizacji myślenia językowego” [Karwatowska, Szpyra: 56].

Przypisy

1 Bardziej poprawnie – leksemów. 2 Przymiotniki i czasowniki odmieniają się w języku polskim przez rodzaje, ich rodzaj gramatyczny determinowany jest przez rodzaj pozostającego z nimi w związku składniowym rzeczownika.

3 W języku polskim mamy 3 rodzaje męskie – męskoosobowy, męskożywotny (męskozwierzęcy) i męskonieżywotny, natomiast rodzaj żeński jest tylko jeden.

4 Kategoria słowotwórcza – zbiór typów słowotwórczych z formantami o wspólnej wartości kategorialnej, innymi słowy: klasa wyrazów pochodnych o znaczeniu ogólnym, które jest analogiczne, jak nazwy wykonawców czynności, nazwy zbiorów, nazwy mieszkańców, nazwy narzędzi itd. Wyrazy takie tworzy się za pomocą formantów, np. –anie, -enie, -cie, -ka, -(e)k itp.

5 Generycznością lub gatunkowością form męskoosobowych nazywana jest w językoznawstwie podwójna funkcja takich rzeczowników. Z jednej strony odnoszą się tylko do mężczyzn (np. nauczyciele), z drugiej zaś mają znaczenie ogólniejsze, obejmując zarówno kobiety, jak i mężczyzn (nauczyciele!).

6 Strategia polityczna zmierzająca do likwidacji przejawów dyskryminacji kobiet i wypracowania stanu zrównoważonych relacji pomiędzy mężczyznami i kobietami.



Bibliografia

Balczyńska-Kosman A., 2010, Teorie dotyczące oddziaływania mediów a rzeczywistość społeczno-polityczna – wybrane aspekty, [w:] Hofman I., Kępa-Figur D., Współczesne media. Status, aksjologia, funkcjonowanie, t. 1., Lublin.

Hołojda K., Krysiak P., 2009, Zerwanie z niewidzialnością kobiet. Analiza strategii językowych stosowanych na stronach internetowych polskich organizacji feministycznych, Wrocław (praca niepublikowana)

Jadacka K., 2005, Kultura języka, Warszawa.

Karwatowska M., Szpyra-Kozłowska J., 2005, Lingwistyka płci. Ona i on w języku polskim, Lublin.



realizacja


finansowanie